Luty 27, 2012

F-commerce nie działa

Jeszcze przed wprowadzeniem nowej usługi f-commerce specjaliści ds. mediów społecznościowych głośni zapowiadali jej sukces, wróżąc tym samy rychły upadek potęgi zwykłych sklepów internetowych. Tym większe było zdziwienie, gdy projekt okazał się niewypałem.

F-commerce

Teoretycznie wszystko powinno się udać – grubo ponad 800 milionów użytkowników, którzy regularnie, każdego miesiąca logują się na portalu. Ponadto są już fanami wielu marek, a więc zakup konkretnego produktu powinien być logicznym następstwem. A jednak tak się nie stało, nawet jeżeli marka może się pochwalić rozwiniętym social media marketingiem. Dlaczego? Proste, użytkownik nie uzyskał żadnej wymiernej korzyści, a doświadczeniem kierowane osoby wolały korzystać ze sprawdzonego wcześniej źródła, czyli tradycyjnym sklepom internetowym. Parafrazując znany slogan skoro nie widać różnicy to po co zmieniać?

Problem może też leżeć w innym miejscu, konkretnie – produkcie. Facebook i jego Fanpage mają służyć (poza oczywistymi wizerunkowo sprzedażowymi korzyściami dla agencji social media/marek) przyjemności, radości, zabawie, rozrywce użytkowników. Dlatego nie nie należy wierzyć w to, że sprzedaż lodówki czy innego produktu z branży FMCG będzie miała sens. Co innego rękodzieła, muzyka, bilety do kina i na mecz – w połączeniu f-commerce i w/w produktów drzemie spory potencjał.

Rynek światowego f-commerce został zamknięty zanim został w pełni uruchomiony, polski natomiast… czy w ogóle istniał? Nie znam przykładów marek, które odniosły sukces w tej gałęzi sprzedaży. A skoro nadal nie słychać o spektakularnych sukcesach to kiedy można się ich spodziewać? Nie jestem pewna czy w ogóle można. W końcu skoro e-commerce na Facebooku okazuje się być klapą w momencie jego największej świetności to szanse na zmianę obecnego stanu są co najmniej marne.