Grudzień 1, 2011

Czas na podsumowania

The World of Social Media 2011Rozpoczął się ostatni miesiąc 2012 roku, a więc okres masowej produkcji różnego typu raportów i podsumowań. Nie ma najmniejszej wątpliwości, mijający rok, tak jak i poprzedni, należał do mediów społecznościowych. Marketing internetowy i mobilny prze do przodu i nie planuje się zatrzymać.

Wydawać, by się mogło, że media społecznościowe osiągnęły już szczyt swojej popularności rok temu. Wielu osób wróżyło im upadek, bo przecież w końcu powinny się znudzić. W przeważającej jednak części wszyscy się zgadzali – to dopiero początek przenoszenia naszego realnego życia do świata wirtualnego.

Nieustannie rządzący wśród platform społecznościowych Facebook także miał zostać zdetronizowany. Największym zagrożeniem było pojawienie się Google’owskiego odpowiednika portalu Zuckerberga. Jak się okazało internauci, choć zafascynowani nowym produktem Larry’ego Page’a, nie przenieśli się na Google Plusa. Ogromny potencjał natomiast odkryły firmy, które masowo zaczęły zakładać swoje strony firmowe na Facebooku. To właśnie dzięki mediom społecznościowym powstał nowy model komunikacji między firmą,a konsumentem, co zaskutkowało nową jakość reklam w internecie
Co zmieniło się w społecznościówkach, komu przybyło, a może komuś zmniejszyła się liczba użytkowników? Czy ich aktywność nadal jest wysoka, czy jest na dobrej drodze do zniknięcia? Zobaczmy na jednym z pierwszych filmików podsumowujących mijający rok:

The World of Social Media 2011

W świecie mediów społecznościowych zalogowanych jest aż 11% światowej populacji. 50% spośród 800 milionów Facebookowiczan odwiedza swój wirtualny świat aż 7 razy dziennie. Przeciętnie ma on około 130 przyjaciół i spędza ponad 11.5 godziny miesięcznie na Facebooku. Co 1 minutę na Facebooku publikowanych jest 510 tysięcy komentarzy, następuje zmiana 293 tysięcy statusów i załadowanych zostaje 136 tysięcy zdjęć. Imponujące, prawda? Domyślam się, ze za kilka dni pojawi się kolejny, pełny dużych liczb raport, który wprowadzi w zdumienie niejednego fana.